Zapiski

nidan/pixabay.com

nidan/pixabay.com

Targ w Konstancinie

22.04.2020

Miejsce, które chłonę. Głosy. Poczucie humoru. Człowiek, blisko człowieka, pomimo 2 metrów od się.
„Pani nawet nie pyta czy dobre. Pani bierze a wspomni mnie Pani w domu”.
„W sobotę proszę przyjść, dzisiaj nie mam malinowych. Nie może Pani, no to w następną środę będą na Panią czekały”
„No ale całą skrzynkę Pani weźmie; tylko 10 zł. Nie o pieniądze? Że mały warzywnik? Aaaa o miejsce! No dobra, to ile Pani zważyć. 2 kg? No to rzeczywiście mały”
I przez te maski sobie gadamy, oczy takie w księżyce się robią, ze zmarszczkami.
A niedaleko jest przystań dla kajaków. Usiadłam na ławce bo dopiero o 12.00 mogę wejść do Piekarni u Jana. Zagapiłam się w pomarańczowe nóżki kaczki, którymi przebierała, równoważąc potrzebę bycia głową w dół. W uszach miałam rozmowę Pana Wojtka z Łukaszem. Forma jest pustką, pustka jest formą. A kaczka co i rusz wynurza się, patrzy na mnie i dawaj, nura w dół a nóżki chodzą. Jezusie i Buddo najświętsi! Na osi zdarzeń: targ – przystań – kaczka – rozmowa – zaskroniec polujący na żabę – piekarnia COŚ znowu się zmieniło .


fot. Gosia Biniek

fot. Gosia Biniek

z tego roku nic nie będzie

09.06.2019

Jacek w rozmowie sprzed kilku lat przypomniał mi, że któraś z naszych nauczycielek powiedziała, że z tego roku to nic nie będzie - przynajmniej tak to zapamiętałam.
I co? Każdy widzi. Robimy swoje. Piszemy scenariusze, piosenki i nagrywamy płyty. Śpiewamy w chórach, zdobywamy nagrody, gramy w teatrach, serialach, filmach, reżyserujemy, dubbingujemy bajki, kręcimy własne filmy.
Nie tak dawno odwiedziłam wybitną postać naszej szkoły i kiedy powiedziałam jej, że piszę muzykę do wierszy Poetki, złapała się za głowę i skrzywiła twarz. Pokazałam jej Arneę na youtubie. Wysłuchawszy, pobłogosławiła i powiedziała, że mogę. Miłe to, choć w sumie bez znaczenia bo i bez błogosławieństw robię swoje. Ale dziękuję Wam profesorki! Z Waszych błogosławieństw i z Waszych "nie", z determinacji, szczęścia do ludzi i sytuacji, z woli Siły Wyższej tka się ten jednostkowy rzemieśliniczo-artystyczno-człowieczy los.

Dziękuję


Nic dwa razy się nie zdarza

30.03.2019

Panta rhei. Nic dwa razy sie nie zdarza. Nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki. A jednak czasami mam wrażenie powtarzania się spraw, powtarzania tych samych błędów. Mimo delikatnych zmian krajobrazu. Ale w pewnym momencie następuje zwrot akcji. I dlatego tylko nie nazywam powtarzalnych z tym samym efektem, czyli brakiem efektu lekcji - głupotą.


grafika: Jan Piotr Norblin de la Gourdaine

grafika: Jan Piotr Norblin de la Gourdaine

Mazury - Mazurka - Mazur

01.07.2018

Podczas drogi do Giżycka, gadaliśmy z Kubą o wielu sprawach. Ważnych, błahych; milczeliśmy zagapiając się w świat za szybą. Po minięciu Wincenty, już w Jeżach Kuba powiedział, że od zawsze czuł się Mazurem. W tamtym momencie chciałam powiedzieć to samo ale tak naprawdę, po głębszym zastanowieniu się, nie było tego przywiązania. Czułam się obywatelką świata. Ale po deklaracji Kuby coś mnie ukuło. Zdałam sobie sprawę, że chciałabym doznawać tej korzennej przynależności.
I oto wszechświat ofiarował mi coś. Poprzez propozycję zawodową, zagłębiam się w historię Mazur, pracuję, piszę muzykę. I powoli nie wychodząc z butów obywatelki świata, ukorzeniam się.


George Michael

George Michael

Duet z Georgem Michalem

07.11.2017

Coś, co miało być niemożliwe stało się ciałem. Bez szkiełka i oka. Marzenie spełniło się we śnie choć kiedyś poczyniłam kilka kroków realnych aby je urzeczywistnić. Niedowiarki zawsze powiedzą: aaa tam, takie spełnienie to niespełnienie. A ja tam swoje wiem. Byłam, widziałam, czułam. Był George, szykowny, elegancki. Nie śpiewał. Grał na gitarze. Była też kobieta. Ona śpiewała.
Ktoś umówił mnie na spotkanie. Moment, od którego wszystko pamiętam to moje nieśpieszne przeglądanie książki w klubokawiarni. Coś jakby Wrzenie Świata ale bardziej przestronne, pełne okien od ziemi do sufitu no i w innym mieście. Stałam w środku. Po lewej stronie był olbrzymi regał z książkami a po prawej, za oknem, kątem oka spostrzegłam eleganckiego człowieka idącego w kierunku miejsca, gdzie mieliśmy się spotkać. Tutaj wszystko się wie. To był on.
Mimo, iż do spotkania miałam trochę czasu, odłożyłam książkę, wyszłam i podążyłam za nim. Samej drogi nie pamiętam. Czułam tylko, że nikt się tutaj nie śpieszył. Wchodząc po schodach, które przypominały wejście do auli w dawnym ogólniaku, zobaczyłam go siedzącego w wykuszu okiennym. Trzymał gitarę akustyczną. Powyżej wykuszu były jeszcze schody, które prowadziły do auli. Weszłam po tych schodach dwa, trzy stopnie powyżej wnęki, w której czekał i usiadłam. W tym samym czasie pojawiła się kobieta, z brązowymi włosami. Usiadła dwa stopnie poniżej wykuszu. Cisza. Zaczął grać. Improwizował. Ucieszyłam się, że nie muszę niczego odtwarzać tylko będziemy kreować na ten czas.
George - wstęp
Nina – zwrotka
George – solo
Nieznajoma – zwrotka
George – solo
Na tej pięknej, melodyjnej, składającej się z niewielu nut solówce skinęliśmy głową, patrząc sobie w oczy, dziękując i żegnając się jednocześnie. Obraz się rozmywał a ja przytomniałam.
Obudziłam się szczęśliwa. Oto zakończył się pewien etap. Przyszło spełnienie, na które już na poziomie świadomym nie czekałam. Radość i wdzięczność, że oto nadeszło. Bez fajerwerków, i że we śnie. Że chodziło o muzykę, to wspólne płynięcie na jej fali. Bez publiczności i czerwonego dywanu. Spełniło się to, co było istotą tego pragnienia na czas kiedy na głos wypowiadałam zaklęcie.


Strona: 4/6 · Wyświetlane zapiski: 5-20 z 30
Przejdź do strony:   [1]   [2]   [3]   [4]   [5]   [6]  



English translation · Deutsche Übersetzung

Foto: Katarzyna Trzaskalska, Małgorzata Biniek, Magdalena Świtek. Stylizacja: Monika Wierzbicka, dodatki: Sława Tchórzewska, Grażyna Kłopocka-Służała. Rysunki: Krzysztof Skain May. Realizacja: obbie.pl
© Monika Wierzbicka 2012-2024. Wszelkie prawa zastrzeżone. Polityka prywatności i cookies